O. ANTONI NAREL TJ
1909 - 1996

Biografia o. Antoniego Narela


Biografia o. Antoniego Narela

wg dr Bronisława Szczerbińskiego

(biografię o. Antoniego Narela TJ opracował, na podstawie Jego wypowiedzi i listów,

śp. dr Bronisław Szczerbiński, długoletni, od 1945 r., przyjaciel o. Antoniego)

Wypowiedź ustna:

Miejscem urodzenia była wieś KOROBCZYCE, przez którą przechodziła szosa łącząca Grodno z Białymstokiem, nad rzeką Łosośną, w odległości ok. 14 km od Grodna. Na wschód od wsi, w odległości 3 km były forty nr nr 4,5 i 6. O 4 km odległe były lasy – Dworyszcze oraz Pieczyszcze, a wieś Kamionka – o 5 km. Na wschód, za krętą rzeką, był trakt do Grodna i równoległa linia kolejowa z przystankiem Korobczyce, w latach 1918-1939 łącząca Grodno z Białymstokiem (wieś – ulicówka w 1915 r. liczyła 36 zabudowań, a w 1925 – 43). Dom rodzinny to typowa chata, podzielona na część mieszkalną, składającą się z dwu izb, oddzieloną sienią, za którą była stajnia i część gospodarcza. W podwórzu był spichlerz, chlew i obora. Dom rodzinny w ogródku bezpośrednio przylegał do ulicy (szosy), od północy bezpośrednio sąsiadował z domem ciotki. Od rzeki Łosośny dom rodzinny był oddalony o 50 m, a w połowie tej odległości był dom stryja.

List z 02.06.1994 r.:

W 1924 r., 1 stycznia, w domu stryja wybuchł pożar, który przeniósł się na dwa sąsiednie i wszystkie gospodarcze. Spłonęło w sumie 6 budynków, w tym spiżarnie, spichlerze, obory i chlewy, w znacznej mierze z inwentarzem. Ocalały tylko stodoły, położone po przeciwnej stronie, za ulicą. Spalone budynki odbudowano.

List z 30.06.1994 r.:

Przed pożarem były na południe od naszego domu tylko dwie chacinki, „kankcawyje”, i dwie nędzne chatki nad samą Łosośną, „w boru”. A w 1941, gdy wyruszałem w świat, prócz wymienionych było jeszcze nowych 11, w tym 4 ładne, murowane domki. A od naszego, na północ, jeszcze ponad 25 domów. Oczywiście, prawie wszystkie z gospodarczymi budynkami (rodzina zajmowała się rolnictwem).

List z 07.03.1995 r.:

Ojciec Józef, matka Paulina, z domu Paszenko. Mieli 9 dzieci: 7 synów i 2 córki:

Kazimierz - zmarł w Mrągowie w 1964 r.

Michał - zginął tragicznie w wypadku, w swoim lesie – w wielu 19 lat,

Emilia - mając lat 20, wyszła za mąż za o dwa lata młodszego od siebie, małżeństwo było udane i szczęśliwe, lecz przy wydawaniu na świat czwartego dziecka, Pan Bóg powołał ją do siebie po nagrodę za święte życie, za wzorem swej matki,

Stanisław - mając lat 33, zmarł w 1933 r. w Korobczycach, na gospodarce,

Jan - w 1939 r., w stopniu kapitana, walczył od Gdyni poprzez Bzurę, Skierniewice, Warszawę i Modlin, po kapitulacji był jeńcem w oflagu w Dobiegniewie k/Szczecina. Zmarł po wojnie w Białymstoku,

Józef - zmarł 01.03.1971 r. w Mrągowie,

Rafał - zmarł jako małe dziecko,

Marylka - zmarła na dziecięcą chorobę w sierpniu 1920 r., bo nie można było przedostać się do lekarza, gdyż drogi były całkowicie zajęte przez panicznie cofających się bolszewików,

List z 02.06.1994 r.:

ANTONI - urodził się 17 (sobota) kwietnia 1909 r. w Korobczycach. Ochrzczony został 26 (poniedziałek) kwietnia 1909 r. w Kuźnicy Grodzieńskiej (obecnie Białostockiej), w kościele p.w. Opatrzności Boskiej, dekanatu grodzieńskiego, odległym od domu o kilkanaście kilometrów. Pierwszą Komunię Świętą przyjął w Grodnie, w 1917 r.

List z 09.02.1994 r.:

Do 1926 r. - pomagał ojcu w gospodarstwie. Czytać umiał po polsku, a tabliczkę mnożenia po rosyjsku, od starszych braci,

1926 r. - uczył się na kursie dla mało piszących,

1927 r. - od stycznia do 17 kwietnia (Wielkanoc) uczył się w 4 oddziale, a po Wielkanocy został przeniesiony do 5 oddziału w Szkole Powszechnej we wsi Niemniejszej, położonej ok. 100 m na południowym skraju, przy szosie do Kuźnicy, odległej o 4 km od domu. Odległość tę pokonywał pieszo, latem i zimą,

1928 r. - uczył się w 6 oddziale, i prywatnie,

1929 r. - uczył się w 7 oddziale. Do Seminarium Nauczycielskiego w Grodnie, po wstępnym egzaminie, nie został przyjęty z powodu braku znajomości gamy.

Od Bożego Narodzenia, gdy miał 20 lat, uczył się w prywatnym gimnazjum im. Sienkiewicza w Grodnie. Opłata za naukę wynosiła 60 zł miesięcznie i 30 zł za korepetycje z łaciny. Mieszkał na stancji przy ul. Brygidek (Brygidzkiej), a następnie przy ul. Lipowej, za opłatą 30 zł miesięcznie,

List z 19.04.1994 r.:

Wspomina w nim Grodno: „dobrze, bo oprócz 1,5 roku nauki w gimnazjum, często chodziłem do kościoła. Może nie zawsze byłem w kościele, ale miasto obłaziłem porządnie, zwłaszcza kiedy Tatuś już nie badał, co ksiądz mówił na kazaniu ... Za to okolice w promieniu ok. 5 km znam na wylot, ale to od 1918 do 1930 r. w zakonie o.o. Jezuitów w Albertynie, odległym o 6 km na wschód od miasta powiatowego Słonimia”,

Wypowiedź:

Budynek z fundacji właściciela, hr. Kozłowskiego. Duża sala podzielona była prześcieradłami, tworząc małe cele. Gdy nosiłem pod koszulą włosiennicę, to koledzy podśmiewali się!

List z 06.05.1994 r.:

Albertyn – ta miejscowość jest dla mnie bardzo miła i droga, bo tam zrodziło się moje szczere już powołanie ad Societatem, tam pierwsza i trwała formacja zakonna, której starałem się, mimo słabości ludzkiej, być wierny z górą 60 lat. I do dziś Domu tam Naszego, i najbliższej okolicy nie podadzą mi żadne mapy. A podaje mi to dokładnie i wyraźnie moja pamięć, i oglądają moje oczy wszystkie szczegóły domu, ogrodu i cmentarza, i częściowo Słonimia. Nawet święte źródełko w lesie, koło 5 km na wschód od Albertyna, tam nieraz popijałem tę świętą wodę”,

List z 17.05.1995 r.:

Warunki życia w Albertynie i Pińsku były zawsze miłe i wesołe, mimo kłopotów związanych z wielkim opóźnieniem w nauce. Zawsze czułem, że Ojciec i nasza Matka prowadzi mnie. Dziś to jeszcze wyraźniej czuję. Dawniej chorowałem na gruźlicę, i trochę na głowę. Dziś głuchota czyni mnie bezczynnym i to szczególnie odczuwam. Ale, dzięki Bogu, zrozumiałem, że żyjemy z łaski i woli Pana, i dla Pana. I On jest naszym Szczęściem”.

List z 19.11.1992 r.:

Pokory uczyłem się przez cały czas formacji w Nowicjacie, i przez dość długie studia, gdy w ćwiczeniach pokutnych klasztoru, na kolanach, całowałem ich nogi. Ba! Nawet ostatniego Braciszka, jako nogi samego Chrystusa. I starałem się czynić to ani na czas próby, ani dla oka, lecz dla całego życia mojego. Tak to pojąłem, i tego się trzymam!”.

Nawiązując do niedawnego, nagłego pogorszenia stanu zdrowia, napisał: „No, i niestety, zostałem dalej na pielgrzymce. Wierzę, że jestem nie tyle w przełożonych, ile raczej w rękach Najlepszego Ojca... Zawierzam całkowicie Jego Miłości. Moje: Bądź Wola Twoja – jest szczere. Przeżyłem kiedyś smak nieba, a raczej tylko jego przedsionek. A św. Ignacy mawiał: „brzydnie mnie ziemia, gdy patrzę na niebo” Coś trochę z tego odczuwam. Stąd spokojnie patrzę na życie z krzyżami, i na śmierć. A czuję, że ona wciąż się kręci koło mnie. I to mnie raczej cieszy. Fiat Voluntas Tua x 3”

1932 r. - od stycznia do połowy 1933 r. przebywa na kuracji na Podkarpaciu,

1933 r. - do 1936 r. uczy się w Pińsku, w gimnazjum o.o. Jezuitów, uzyskując maturę,

1937 r. - przebywa na kuracji w Zakopanem,

1939 r. - 17 września rozpoczyna się okupacja sowiecka – Albertyn – zakonnicy w rozproszeniu,

1940 r. - wyrusza z Korobczyc w świat, i obejmuje posadę kierownika 5 klasowej Szkoły Powszechnej. Przez dwa lata we wsi Sukowice na północny wschód od miasteczka Sokółki, ok. 16 km, a od Krynek – ok. 7 km w kierunku północno-zachodnim, między wsiami Pierożki i Stoja,

W liście z 07.03.1995 r. podaje:

Sukowiczanie raili mi tam swoje, czy znane im, krasnotki. Żadnego zamysłu ożenku nie miałem”.

1942 r. - od połowy roku w Warszawie, tylko przez pierwsze pół roku zrobił I rok teologii

- do maja 1945 r. – Stara Wieś,

1943 r. - święcenia kapłańskie, 17.10.(niedziela) z rąk Księdza Biskupa Mikołaja Czarneckiego, wizytatora apostolskiego Obrządku Bizantyjsko-Słowiańskiego, we Lwowie,

1945 r. - Lublin, po przyśpieszonym egzaminie, niecałe trzy miesiące,

- od sierpnia – w Toruniu,

1948 r. - od września do czerwca 1949 r. – Czechowice-Dziedzice – III probacja,

1950 r. - do końca 1953 r. – KALISZ,

1954 r. - do 07.09.1957 r. – Łódź,

1957 r. - do 1962 r. – Poznań,

1962 r. - do 1969 r. – Toruń – Jubileusz 25 lecia kapłaństwa i 750 misji (17.10.1968 r.),

1969 r. - od 21.08 do 1971 r. – KALISZ,

1971 r. - do 1975 r. – Piotrków Trybunalski, październik 1975 – pielgrzymka do Ziemi Świętej,

1975 r. - do 1990 r. – Gdańsk,

1979 r. - październik – Francja,

1980 r. - 09.11 – Jubileusz 50 lecia życia zakonnego,

- 14.12 – otrzymuje fotografię od Papieża Jana Pawła II, z Jego osobistym błogosławieństwem,

1990 r. - od 11.09 – Gdynia,

1993 r. - 17.10 – Jubileusz 50 lecia kapłaństwa i 1116 misji,

1996 r. - 06.08 w godzinach rannych o. Antoni odszedł do Ojca w Niebie, opatrzony św. Sakramentami, po tygodniowym ratowaniu go w szpitalu.

Pochowany 09.08 na cmentarzu Witomino w Gdyni.

http://www.polskie-cmentarze.com/gdynia/grobonet/start.php?id=detale&idg=72277