O. ANTONI NAREL TJ
1909 - 1996

Spotkania z o. Antonim

          I  Spotkanie – Kalisz, 15 i 16 czerwca 1991 r.      

                               Tekst powitania Gościa przez Hieronima Tronickiego  „Wielebny Ojcze, Wielki nasz Przyjacielu i Dobroczyńco, Czcigodny Solenizancie!

          Z wielką radością i rozrzewnieniem witam Cię w naszych niskich progach.

        Witam Cię wśród mieszkańców naszego prastarego grodu i tych wszystkich, którzy zechcieli przyjechać do miasta dawnego kolegium jezuickiego, miasta, które żyje dzisiejszym, nieco gorszym od spodziewanego, dniem powszednim.

             Ojcze Antoni!, zawsze młody nasz Przewodniku! Twoi wychowankowie dojrzeli już do tego, żeby wrócić we wspomnieniach do dawnych wspólnie spędzonych, jakże miłych chwil. Dojrzeli, bo ich synom wyrosły wąsy, lecz także rosną już im synowie, którym będą mogli opowiadać o tych odległych, a jednocześnie ponownie przeżytych, dzięki naszemu spotkaniu, tak bliskich sercu czasach.

                Najlepiej potrafią to oddać słowa tego, który ze względu na odległość nie bierze udziału w naszym spotkaniu, a przekazał te słowa z Kanady, z miejscowości Bridgevater:

Drogi Wujciu, Drogi nasz Przewodniku nie tylko po tatrzańskich ścieżkach!

Mimo odległości kilku tysięcy kilometrów, duchowo jestem na tym bardzo szlachetnym spotkaniu dawnych ministrantów ze swoim        Pasterzem. Mimo      innej odległości, tym razem czasowej, ponad 20 lat od naszej ostatniej Komunii Św. na Górce, od naszej ostatniej wycieczki na Halę Gąsienicową, Świnicę i Kozie Wierchy, od naszych ostatnich lodów z lodziarni na Kościeliskiej – wydaje mi się,     jakby to wszystko było wczoraj. I tak jest chyba zawsze z       rzeczami, które mają dla człowieka największe wartości. O nich się nigdy nie    zapomina, do nich się zawsze wraca myślami, czuje się, jakby zdarzyły się one w niedalekiej przeszłości. Taki właśnie wymiar miały dla nas wakacje spędzane razem z Wujciem, a to tylko dzięki Wujcia ofiarności i poświęceniu, zaangażowaniu.

                Za to wszystko jeszcze raz serdeczne BÓG ZAPŁAĆ!

 Marek Tuchendler z rodziną        Bridgevater, 23.05.1991 r.”

Drogi nasze rozeszły się, czasami nawet mijały. Ty, Ojcze ponownie je łączysz i właściwie kierujesz. Nie wszyscy stawili się na nasze spotkanie. Jednym nie pozwoliła, jak Markowi, zbyt duża przestrzeń, drugim obowiązki zawodowe lub sprawy rodzinne, a innym to, że Pan Nasz wezwał ich wcześniej do siebie. Już podczas organizowania tej naszej wspólnej uroczystości odszedł śp. Zdzisław „Lutek” Krysiak, nieco wcześniej śp. Mirosław Wolski, a dość dawno temu śp. Andrzej Jerczak. O Nich i tych, których nie wymieniłem, którzy odeszli od nas „w kraj daleki”, wspomnimy dzisiaj podczas Mszy Św., i za spokój Ich dusz będziemy się modlili.

                O błogosławieństwo dla Ciebie Ojcze, dla nas żyjących i dla naszych rodzin będziemy prosili Pana Naszego Jezusa Chrystusa podczas Najświętszej Ofiary w dniu jutrzejszym.

                Laudetur Jesus Christus!”          

                


 
 


I spotkanie 1991


                                                                                      I spotkanie 1991



I spotkanie 1991



                                                                              II spotkanie 1993

 

                                                                             II spotkanie 1993

 
 

II spotkanie 1993


                                                                        III spotkanie 1994


                                                                               IV spotkanie 1995


                                                                                  IV spotkanie 1995


                                                                                  IV spotkanie 1995



Spotkanie w Gdyni z okazji Jubileuszu 50. lecia kapłaństwa
o. Antoniego Narela , 16-18.10.1993 r.


Fragment homilii o. Lecha Rynkiewicza TJ
z Radia Watykańskiego


... Gromadzimy się dziś na tej Eucharystii w 50-lecie święceń kapłańskich O. Antoniego Narela, by dziękować Panu Bogu, parafrazując słowa św. Pawła z dzisiejszego drugiego czytania, za dzieło wiary O. Antoniego, za trud miłości i wytrwałą nadzieję w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Dziękujemy Panu Bogu, bo wszelkie dobro od Niego pochodzi. Uwielbiamy Go, bo uczynił wielkie rzeczy w słabym człowieku,   a   słabi   wszyscy  jesteśmy. Dziękujemy -za-50-lat kapłańskiej służby innym, tak jak dziękuje się też za 50 lat wierności małżeńskiej, ofiarnej, dającej i służącej życiu.  W życiu O. Antoniego są specjalne motywy do tej wdzięczności. Określić je można jednym zdaniem: wdzięczność za miłość, troskę o drugiego człowieka, o jego dobro duchowe i materialne. Doświadczyły tego dziesiątki tysięcy osób. Wielu świadków jest obecnych dziś w tej świątyni. Świadkowie 1116 rekolekcyjnych prac misyjnych, dziesiątków tysięcy godzin spędzonych w obleganym konfesjonale, ubogie rodziny, sieroty, studiująca młodzież, wszyscy, którzy otrzymywali materialną pomoc. Wiele tajemnic znanych tylko im samym i Panu Bogu. Każdy mógłby świadczyć cząstką swego życia.
Osobiście znam O. Antoniego od 40 lat. Byłem w gronie ministrantów, którzy wyjeżdżali z nim na letnie obozy w górach w czasach, gdy jeszcze były one rzadkością. O. Antoni poświęcał na nie swoje wakacje. Był wtedy księdzem, robił zakupy na targu, a w pierwszych heroicznych czasach, był także kucharzem. Dodatkowo musiał krzyżować szyki milicji, która tropiła takich jak on wywrotowców. O. Antoni nie był „młodzieżowcem", jak byśmy powiedzieli „z metodą". Był po prostu człowiekiem, który interesował się drugimi. Jak chętnie chodziło się do jego pokoju, gdy wracał z misyjnych wypraw, by z nim być, by móc porozmawiać o własnych sprawach, posłuchać misyjnych opowieści, czuć się zaakceptowanym, autentycznie kochanym. Dla wielu z nas był pierwszym znakiem, że Bóg kocha każdego człowieka. Te słowa nie są panegirykiem ku czci O. Antoniego. Są dziękczynną litanią ku Panu Bogu za dobro, którego doświadczyliśmy i doświadczamy nadal przez obecność O. Narela, chociaż przyszła już jesień życia, cierpienia fizyczne i odizolowanie spowodowane utratą słuchu. Może to dobro nie jest tak ewindentne, moze zmniejszył sie krąg jego odbiorców. Tym dobrem jest budujące, umacniające świadectwo pokoju, pogodzenia się z własną historią, stałe zaufanie do tego, co czyni Pan Bóg,
            Dziękujemy Panu Bogu, Ojcze Antoni, za to wszystko; za to, że byłeś i jesteś. Życzymy CI byś w tym czasie, który CI Pan Bóg jeszcze zostawił, czuł się użyteczny Kościołowi swym cierpieniem i modlitwą, tak jak byłeś kiedyś użyteczny intensywną pracą apostolską, by nie opuszczała Cię wdzięczność ludzkich serc, rzecz może nie najistotniejsza, ale zawsze pomocna ...



 

 

 

Wyjazdy o. Antoniego z ministrantami
 Ojciec Antoni Narel, pseudonimy: „Pan kierownik” i „Wujcio” – od początku lat 50. XX wieku organizował 2 – 3 tygodniowe kolonie letnie dla ministrantów w Tatrach. Przez szereg lat z taternikami tymi obecni byli także: kaliszanin o. Andrzej Spławski TJ, i brat Stefan Lisewski TJ, pseudonim „Szwagierek”.
                        1953 r. – Zakopane
                        1954 r. – Zakopane
                        1956 r. – Zakopane – 22 ministrantów
                        1957 r. – Zakopane
                        1958 r. – Zakopane – 22 ministrantów, w tym 6 z Łodzi
                        1959 r. – Zakopane – 12 ministrantów, w tym 4 akademików
                        1967 r. – Zakopane
                        1968 r. – O. Antoni w Świętej Lipce – koronacja obrazu Matki                                         Bożej
                        1969 r. – Zakopane – 17 ministrantów

                ( z notatek śp. dr Bronisława Szczerbińskiego)